media-998990_960_720

www.pixabay.pl

Święta i Nowy Rok tuż tuż. Siadamy z miską mandarynek pod kocykiem, najlepiej jeszcze z grzanym winem przy boku i jak co roku robimy rachunek zysków i strat. Co udało nam się zrobić w tym roku, a co (znowu…) musimy odłożyć na kolejny, bo przecież na pewno(!) to będzie nasz rok.
W social media postanowienia noworoczne to raczej nowe strategie i cele wyznaczone przez klientów albo, jeśli trafi się łaskawy klient, cele postawione przez nas samych. I przy planowaniu na kolejny rok, chociaż chcielibyśmy powiedzieć niczym jakiś Paulo Coehlo, że jedyne bariery to te, które wyznaczamy sobie sami, myślimy zaraz o klientach, klientach klientów i algorytmach Facebooka. Potem rozglądamy się, co robi konkurencja i wracamy do podsumowania roku 2015, bo przecież człowiek uczy się na błędach i na podpatrywaniu sukcesów innych, prawda?

1. Najważniejszy sukces 2015
Każdy social media manager i każda agencja mogła odnotować swoje małe i większe sukcesy. Dla jednych będzie to rekordowy pod względem interakcji post, dla innych świetna viralowa akcja, a dla jeszcze innych po prostu utrzymanie ważnego klienta. 2015 zdecydowanie był rokiem Snapchata, który osiągnął pierwszy milion użytkowników w Polsce i tym samym zasłużył sobie na miano prawdziwej platformy reklamowej. Oczywiście top 10 na Snapchacie to cały czas znani blogerzy i celebryci, śmietanka w rankingu marek również może pochwalić się już pokaźną liczbą obserwatorów.
Sukces w social media to coś, co wywołuje pozytywne emocje, interakcje i mówią o tym wszyscy – takich akcji mieliśmy w tym roku kilka, choć nie do końca może o taki „sukces” w poniższych przypadkach chodziło. Jedna z takich kampanii to akcja fundacji Mamy i Taty skutkująca wysypem memów, na których bohaterowie zrobili wszystko i nawet zdążyli przed deadlinem, ale nie zdążyli zostać mamą. Sama kampania niestety też nie zdążyła dotrzeć do zbyt wielu osób, zanim została podrasowana. Inny przykład to kampania przeciwko dopalaczom – powiedzmy sobie szczerze: kamerzysta płakał, scenarzysta płakał i reżyser też na pewno płakał – czy forma była dobrana specjalnie tak, żeby rozeszła się viralowo? Na pewno wiemy, że wielu z nas też płakało. Ze śmiechu. Nie były to może sukcesy samej kampanii, a po prostu coś, co wszyscy podłapali i na pewno warto o tym wspomnieć.
Niewątpliwie dużym sukcesem w klasycznym tego słowa znaczeniu był powrót piwa EB – dla wielu osób „pierwszego piwa”, które popijały po kryjomu w krzakach. Fanpage „Czas na EB” pojawił się w kwietniu, a już w maju debiutował w Sotrenderze z liczbą 50 000 fanów i w pierwszej trójce najbardziej angażujących w kategorii „piwa”. O tym sukcesie w dużej mierze decydował sentyment fanów, dobra nazwa fanpage’a i zdjęcia, które są naturalne i ludzkie, a nie „wypryskane sprayem” jak w niektórych przypadkach.

2. Największa porażka
Na miano najbardziej „medialnej” porażki zasługuje na pewno w tym roku sprawa Extra Żytniej, której pierwsza fala przeszła tuż po samym wydarzeniu, a druga (mniejsza, ale nadal szokująca) po ogłoszeniu, że pracownicy agencji grozi nawet rok pozbawienia wolności. I wiemy, że nie jest to porażka samej dziewczyny – wiadomo jak jest w agencji: ktoś tworzy post, ktoś sprawdza, a jeszcze ktoś inny naciska, żeby przyspieszyć. Nie jest trudno w takiej sytuacji popełnić błąd. Jest to jednak pierwsza sytuacja, kiedy kryzys w social media faktycznie może mieć bardzo poważne konsekwencje.
O zwykłych kryzysach w social media szybko się zapomina, chociaż i takich mieliśmy w tym roku kilka. Interaktywnie zrobiło się np. w pewnym momencie na tablicy PO, kiedy to admin zacięcie odmawiał odpowiedzi na pytanie „co z kwotą wolną od podatku?”.
Inna sytuacja to Der Schwindel, tfu, Das Auto, czyli sprawa diesli Volkswagena w USA. Na fanpage’u był dzień lub dwa we wrześniu, kiedy nie chcielibyśmy znaleźć się w skórze admina. Ale jak to na Facebooku, wszystko minęło szybciej, niż się zaczęło i wcale nie zapowiada się, żeby sprzedaż Volkswagena miała drastycznie spaść.

3. Najciekawszy trend 2015
Przede wszystkim Facebook trochę nam „dowalił” dalszym cięciem zasięgów i kasowaniem nieaktywnych kont. Dla niektórych kiepsko, ale wielu fanpage’om wyszło to nawet na dobre, bo zwiększyło się zaangażowanie.
Dużo działo się w trakcie kampanii prezydenckiej i potem wyborów parlamentarnych. Dla Baracka Obamy Twitter nie jest żadną zagadką – u nas były to pierwsze wybory, kiedy to politycy aż tak intensywnie ćwierkali i równolegle z wynikami wyborów mogliśmy oglądać podsumowania wyników kandydatów w social media. Nie zawiedli także znajomi, którzy zalewali tablice komentarzami, kto powinien wygrać, kto powinien przegrać, a potem kto wyjeżdża z kraju bo wygrał ktoś inny. Widzimy wyraźnie, że ludzie mają potrzebę komentowania wydarzeń politycznych i Facebook jest do tego idealnym miejscem.
Ciekawy trend – francuskie flagi na zdjęciach profilowych po serii zamachów w Paryżu. Teoretycznie nikomu nie pomogło, ale też nie zaszkodziło. Pokazało za to kolejny raz, że wiele osób chce jednak wyrażać własne zdanie w social media (w tym przypadku współczucie i solidarność).
Ostatnia rzecz, o której warto wspomnieć to reklamy na Instagramie. Do tej pory „dziewicza” platforma dała nowe szanse firmom z potężnymi środkami na promocję, ale jednocześnie ograniczyła szanse mniejszych podmiotów. Jaki będzie kolejny rok?

4. Trendy, które powinniśmy obserwować w 2016
Właśnie Instagram, bo co będzie dalej? Czy również będzie ograniczał zasięgi, podobnie jak Facebook? Na Facebooku trudno już obecnie mówić o prowadzeniu fanpage’a bez żadnych środków wydanych na reklamę, a kiedyś to był standard. Czy Instagram czeka podobny los?
Co dalej ze Snapchatem? Czy firmy, których grupą docelową są nastolatki, chwycą byka za rogi i staną do walki o ich uwagę również na jeszcze niezbyt zaśmieconej reklamami platformie?
Na Facebooku ma się pojawić przycisk „nie lubię tego”, a raczej, jak wynika z ostatnich doniesień coś na miarę „przycisku empatii”, który pozwoli nam w jakiś sposób zareagować na smutne czy nieprzyjemne informacje. Czy będzie to miało znaczenie dla marek?
Marketerzy od kilka lat co roku powtarzają jak mantrę, że kolejny rok będzie rokiem wideo i content marketingu. W 2016 jednak wideo naprawdę ma szanse wejść na nowy poziom dzięki streamingom na Facebooku i aplikacjom takim jak Periscope. Większość social media maganerów odkryła już, że filmy zamieszczane na Facebooku cieszą się średnio 62% większym wskaźnikiem zaangażowania niż posty obrazkowe.

5. Wyzwania na 2016
I znowu reklamy na Instagramie – zobaczymy, czy za rok nadal będziemy mogli organicznie działać na tej platformie, czy na prowadzenie wysuną się gracze z największymi budżetami . Zasięgi na Facebooku będą pewnie dalej spadać, a konkurencja będzie rosnąć. Dlatego my, biedni social media managerowie, będziemy musieli wykazać się jeszcze większą kreatywnością i zaangażowaniem, a nasi klienci będą musieli prawdopodobnie przeznaczyć większy budżet na reklamy.

6. Ocena obecnej kondycji branży (na podstawie wydarzeń bieżącego roku)
Cały czas rosną wydatki na reklamę online, w tym również na reklamy na Facebooku. Coraz więcej firm zaczyna jednak wierzyć w to, że social media są ważnym narzędziem reklamowym, że trzeba być innowacyjnym. Mało tego, wierzą, że agencja lepiej niż oni potrafi zadbać o ich kanały. I chociaż ważna jest współpraca na linii klient-agencja, to jednak dobrze jest, kiedy to agencja może proponować rozwiązania
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że teraz liczy się innowacyjność i magiczne słowo „omnichannel” – firmy angażują się w wiele działań. Jeżeli prowadzą kampanię, robią to wielokanałowo i często kilka z tych kanałów to media społecznościowe. To jakieś światełko w tunelu w kwestii zapewnienia przyszłości agencji social media.

7. Najlepsza kampania/akcja 2015 roku
Moja uwagę często zwracają kampanie społeczne – budzą one bowiem najwięcej emocji, a ja lubię czasem zapłakać przy reklamie. I bardzo się cieszę, jeśli marka działa społecznie, a do tego wykorzystuje social media. Dobry przykład dał Ford, który swoją kampanią „Don’t like and drive” na Instagramie ostrzegał przed korzystaniem z telefonów w czasie jazdy samochodem.
W Polsce świetna kampania, która moim zdaniem zasługuje na lepszy odzew i myślę, że nie została doceniona to „Jak działa ZDROWY człowiek”. Spodziewałam się, że film ze śpiewającymi organami będzie większym viralem. Słowa piosenki „Organizm w dobrym nastroju” skłaniają do refleksji, a z głowy nie może wyjść „Cześć, tu wątroba, nie podoba mi się, gdy….”

Autor: Magdalena Subdys

Tekst został opublikowany na www.nowymarketing.pl